Za prowadzenie firmowego profilu można zapłacić 500 zł miesięcznie i można 8 000 zł. Obie kwoty bywają uczciwe i obie bywają wyrzuceniem pieniędzy. Różnica prawie nigdy nie polega na liczbie postów, choć właśnie liczbą postów wyceny najczęściej się porównuje.
Ten wpis rozkłada cenę na składniki, pokazuje trzy modele rozliczeń i mówi wprost, kiedy lepiej jeszcze nie zaczynać.
Z czego składa się cena
Prowadzenie social mediów to nie „wrzucanie postów”. To cztery osobne prace, które zwykle sprzedaje się w jednej cenie.
- Strategia i tematy - filary tematyczne, o czym w ogóle mówić, żeby nie skończyć na życzeniach z okazji Dnia Kota.
- Produkcja - teksty, grafiki, montaż rolek. To zwykle największa część kosztu, bo najbardziej pracochłonna.
- Publikacja i moderacja - kalendarz, wrzutki w porach, odpowiadanie na komentarze i wiadomości.
- Analiza - comiesięczny przegląd liczb i wnioski, które zmieniają plan na kolejny miesiąc.
Jeśli wycena obejmuje tylko produkcję, dostajesz zgrabne materiały bez kierunku. Jeśli obejmuje tylko strategię, dostajesz dokument, który sam się nie opublikuje.
Co podbija cenę, a co ją obniża
Cenę podnosi każde z tych: liczba kanałów, wideo, moderacja i tempo. Wideo jest tu najostrzejszym przełącznikiem, bo rolka to nie post z obrazkiem, tylko scenariusz, nagranie, montaż, napisy i dobór dźwięku. Moderacja bywa niedoszacowana: przy aktywnym profilu to kilka godzin tygodniowo, które ktoś musi realnie przepracować.
Cenę obniża jedna rzecz, która nic Cię nie kosztuje: materiał od Ciebie. Zdjęcia z zakładu, nagrania z montażu, realne twarze zespołu i historie z obsługi klienta są warte więcej niż najlepsza grafika ze stocka, a przy okazji skracają produkcję. Firmy, które przysyłają surowe materiały raz w tygodniu, płacą mniej i mają lepsze wyniki.
Trzy modele rozliczeń
- Ryczałt miesięczny - stała kwota za ustalony zakres. Najprostszy do zaplanowania w budżecie i najczęstszy.
- Pakiet publikacji - płacisz za konkretną liczbę materiałów. Wygląda przejrzyście, ale premiuje ilość zamiast skutku, więc łatwo wpaść w produkcję dla produkcji.
- Rozliczenie godzinowe - uczciwe przy nieregularnych potrzebach, trudne do przewidzenia po obu stronach.
Niezależnie od modelu poproś o jedną rzecz: żeby w ofercie było napisane, co dostajesz w miesiącu. Nie „aktywne prowadzenie profilu”, a liczba publikacji, liczba rolek, czy moderacja jest w środku i jak wygląda raport.
Budżet reklamowy to osobna pozycja
To najczęstsze nieporozumienie w tej branży. Wynagrodzenie za pracę i budżet reklamowy to dwie różne kwoty, które powinny płynąć dwiema różnymi drogami. Praca trafia na fakturę wykonawcy. Budżet reklamowy trafia z Twojej karty prosto do Meta albo Google, na Twoje konto reklamowe, do którego masz dostęp.
Jeśli ktoś proponuje, że „wszystko załatwi na swoim koncie”, tracisz dwie rzeczy: wgląd w to, ile realnie wydano, i historię konta, która po zakończeniu współpracy zostaje u niego, nie u Ciebie. Przy reklamach realny próg wejścia to około 1 500 do 2 000 zł miesięcznie w samym budżecie mediowym, żeby algorytm miał na czym się uczyć. Mniej oznacza zwykle płacenie za dane, nie za klientów.
Więcej o tej granicy piszemy przy kampaniach reklamowych, bo to osobna usługa i osobna decyzja.
Kiedy nie warto zlecać social mediów
Trzy sytuacje, w których szczerze odradzamy start.
Pierwsza: nie wiesz, co sprzedajesz i komu. Profil tego nie naprawi, tylko rozniesie zamieszanie szerzej. Zacznij od porządku w marce.
Druga: nie masz dokąd wysłać zainteresowanych. Jeśli strona nie mówi, co robisz, ile to kosztuje i jak się z Tobą skontaktować, ruch z social mediów po prostu odpadnie. Najpierw strona, potem zasięg.
Trzecia: potrzebujesz sprzedaży w tym miesiącu. Social media to praca długoterminowa, liczona w kwartałach. Na szybkie zapytania jest reklama i telefon, nie budowanie zasięgu.
Jak rozpoznać dobrą ofertę
Dobra oferta jest nudna i konkretna: mówi, ile publikacji, w jakich kanałach, kto pisze, kto projektuje, kto odpowiada na komentarze, kiedy dostajesz raport i co się stanie, jeśli wyniki nie pójdą. Zła oferta mówi o „budowaniu społeczności” i „spójnym wizerunku”, bo tego nie da się sprawdzić ani rozliczyć.
Zapytaj też o jedną rzecz, która dużo mówi o wykonawcy: co zrobi, jeśli po trzech miesiącach liczby nie drgną. Odpowiedź „dołożymy budżet” jest gorsza od „przejrzymy tematy, ofertę i stronę, bo problem może nie leżeć w profilu”.
Co z tym zrobić
Zanim porównasz oferty, ustal jedno: co ma się zmienić w firmie dzięki temu profilowi. Więcej zapytań, krótsze rozmowy sprzedażowe, łatwiejsza rekrutacja czy mniej pytań o podstawy. Od tego zależy, co ma powstawać, a więc też ile to kosztuje.
Zobacz, jak prowadzimy social media i co dokładnie jest w miesięcznym zakresie. Jeśli wolisz zacząć od rozmowy, napisz krótko, co dziś robicie w kanałach, a powiemy szczerze, czy w ogóle warto to zlecać.