← Wszystkie wpisy
Social media

Ile kosztuje prowadzenie social mediów firmy?

Za prowadzenie profilu można zapłacić 500 zł i 8 000 zł miesięcznie. Różnica nie polega na liczbie postów. Pokazujemy, z czego składa się cena i kiedy nie warto tego zlecać.

W skrócie

Cena prowadzenia social mediów zależy nie od liczby postów, a od czterech rzeczy: liczby kanałów, udziału wideo, moderacji i tempa. Wynagrodzenie za pracę i budżet reklamowy to dwie osobne kwoty, a budżet powinien iść z Twojej karty wprost do Meta albo Google. Przy reklamach realny próg wejścia to około 1 500 do 2 000 zł miesięcznie w samym budżecie mediowym.

Za prowadzenie firmowego profilu można zapłacić 500 zł miesięcznie i można 8 000 zł. Obie kwoty bywają uczciwe i obie bywają wyrzuceniem pieniędzy. Różnica prawie nigdy nie polega na liczbie postów, choć właśnie liczbą postów wyceny najczęściej się porównuje.

Ten wpis rozkłada cenę na składniki, pokazuje trzy modele rozliczeń i mówi wprost, kiedy lepiej jeszcze nie zaczynać.

Z czego składa się cena

Prowadzenie social mediów to nie „wrzucanie postów”. To cztery osobne prace, które zwykle sprzedaje się w jednej cenie.

  • Strategia i tematy - filary tematyczne, o czym w ogóle mówić, żeby nie skończyć na życzeniach z okazji Dnia Kota.
  • Produkcja - teksty, grafiki, montaż rolek. To zwykle największa część kosztu, bo najbardziej pracochłonna.
  • Publikacja i moderacja - kalendarz, wrzutki w porach, odpowiadanie na komentarze i wiadomości.
  • Analiza - comiesięczny przegląd liczb i wnioski, które zmieniają plan na kolejny miesiąc.

Jeśli wycena obejmuje tylko produkcję, dostajesz zgrabne materiały bez kierunku. Jeśli obejmuje tylko strategię, dostajesz dokument, który sam się nie opublikuje.

Co podbija cenę, a co ją obniża

Cenę podnosi każde z tych: liczba kanałów, wideo, moderacja i tempo. Wideo jest tu najostrzejszym przełącznikiem, bo rolka to nie post z obrazkiem, tylko scenariusz, nagranie, montaż, napisy i dobór dźwięku. Moderacja bywa niedoszacowana: przy aktywnym profilu to kilka godzin tygodniowo, które ktoś musi realnie przepracować.

Cenę obniża jedna rzecz, która nic Cię nie kosztuje: materiał od Ciebie. Zdjęcia z zakładu, nagrania z montażu, realne twarze zespołu i historie z obsługi klienta są warte więcej niż najlepsza grafika ze stocka, a przy okazji skracają produkcję. Firmy, które przysyłają surowe materiały raz w tygodniu, płacą mniej i mają lepsze wyniki.

Trzy modele rozliczeń

  • Ryczałt miesięczny - stała kwota za ustalony zakres. Najprostszy do zaplanowania w budżecie i najczęstszy.
  • Pakiet publikacji - płacisz za konkretną liczbę materiałów. Wygląda przejrzyście, ale premiuje ilość zamiast skutku, więc łatwo wpaść w produkcję dla produkcji.
  • Rozliczenie godzinowe - uczciwe przy nieregularnych potrzebach, trudne do przewidzenia po obu stronach.

Niezależnie od modelu poproś o jedną rzecz: żeby w ofercie było napisane, co dostajesz w miesiącu. Nie „aktywne prowadzenie profilu”, a liczba publikacji, liczba rolek, czy moderacja jest w środku i jak wygląda raport.

Budżet reklamowy to osobna pozycja

To najczęstsze nieporozumienie w tej branży. Wynagrodzenie za pracę i budżet reklamowy to dwie różne kwoty, które powinny płynąć dwiema różnymi drogami. Praca trafia na fakturę wykonawcy. Budżet reklamowy trafia z Twojej karty prosto do Meta albo Google, na Twoje konto reklamowe, do którego masz dostęp.

Jeśli ktoś proponuje, że „wszystko załatwi na swoim koncie”, tracisz dwie rzeczy: wgląd w to, ile realnie wydano, i historię konta, która po zakończeniu współpracy zostaje u niego, nie u Ciebie. Przy reklamach realny próg wejścia to około 1 500 do 2 000 zł miesięcznie w samym budżecie mediowym, żeby algorytm miał na czym się uczyć. Mniej oznacza zwykle płacenie za dane, nie za klientów.

Więcej o tej granicy piszemy przy kampaniach reklamowych, bo to osobna usługa i osobna decyzja.

Kiedy nie warto zlecać social mediów

Trzy sytuacje, w których szczerze odradzamy start.

Pierwsza: nie wiesz, co sprzedajesz i komu. Profil tego nie naprawi, tylko rozniesie zamieszanie szerzej. Zacznij od porządku w marce.

Druga: nie masz dokąd wysłać zainteresowanych. Jeśli strona nie mówi, co robisz, ile to kosztuje i jak się z Tobą skontaktować, ruch z social mediów po prostu odpadnie. Najpierw strona, potem zasięg.

Trzecia: potrzebujesz sprzedaży w tym miesiącu. Social media to praca długoterminowa, liczona w kwartałach. Na szybkie zapytania jest reklama i telefon, nie budowanie zasięgu.

Jak rozpoznać dobrą ofertę

Dobra oferta jest nudna i konkretna: mówi, ile publikacji, w jakich kanałach, kto pisze, kto projektuje, kto odpowiada na komentarze, kiedy dostajesz raport i co się stanie, jeśli wyniki nie pójdą. Zła oferta mówi o „budowaniu społeczności” i „spójnym wizerunku”, bo tego nie da się sprawdzić ani rozliczyć.

Zapytaj też o jedną rzecz, która dużo mówi o wykonawcy: co zrobi, jeśli po trzech miesiącach liczby nie drgną. Odpowiedź „dołożymy budżet” jest gorsza od „przejrzymy tematy, ofertę i stronę, bo problem może nie leżeć w profilu”.

Co z tym zrobić

Zanim porównasz oferty, ustal jedno: co ma się zmienić w firmie dzięki temu profilowi. Więcej zapytań, krótsze rozmowy sprzedażowe, łatwiejsza rekrutacja czy mniej pytań o podstawy. Od tego zależy, co ma powstawać, a więc też ile to kosztuje.

Zobacz, jak prowadzimy social media i co dokładnie jest w miesięcznym zakresie. Jeśli wolisz zacząć od rozmowy, napisz krótko, co dziś robicie w kanałach, a powiemy szczerze, czy w ogóle warto to zlecać.

Kluczowe wnioski

  • Materiał z firmy, choćby nagrany telefonem, obniża koszt produkcji i podnosi wyniki mocniej niż stock.
  • Oferta powinna podawać liczbę publikacji, liczbę rolek, kto moderuje i kiedy dostajesz raport.
  • Budżet reklamowy na koncie wykonawcy zabiera Ci wgląd w wydatki i historię konta.
  • Bez strony, która mówi co robisz i ile to kosztuje, ruch z social mediów po prostu odpada.
  • Poniżej ośmiu publikacji miesięcznie profil przestaje wyglądać na żywy.

Najczęstsze pytania

Ile postów w miesiącu to sensowne minimum?

Zależy od kanału, ale poniżej ośmiu publikacji miesięcznie profil przestaje wyglądać na żywy, a algorytm traktuje go jak zaniedbany. Lepiej mniej kanałów prowadzonych regularnie niż cztery po jednym poście.

Czy muszę być na wszystkich platformach?

Nie. Wybierz te, na których naprawdę są Twoi klienci, i zostaw resztę. Firma B2B częściej znajdzie decydenta na LinkedIn niż na TikToku, a lokalna usługa odwrotnie.

Kto odpowiada na komentarze i wiadomości?

To trzeba ustalić na starcie. Moderacja może być po stronie wykonawcy, ale wtedy potrzebuje od Ciebie odpowiedzi na pytania techniczne i cenowe. Najgorszy wariant to taki, w którym każdy myśli, że odpowiada ktoś inny.

Czy zdjęcia i wideo musimy dostarczać my?

Nie musicie, ale materiał z firmy zawsze wygrywa ze stockiem i obniża koszt produkcji. Dobry układ to comiesięczna krótka sesja albo nagrywanie telefonem na bieżąco według prostej listy tematów.

Jak szybko widać efekty?

Pierwsze sygnały w zasięgach po czterech do sześciu tygodni, sensowna ocena po trzech miesiącach. Zapytania z social mediów przychodzą zwykle później niż z reklam, bo najpierw budujesz rozpoznawalność.

O autorzeTekst powstał na podstawie projektów prowadzonych w studiu esso media: stron internetowych, identyfikacji wizualnych i kampanii reklamowych dla firm usługowych, motoryzacji, gastronomii oraz miejsc dla dzieci. Podane widełki i terminy są tymi, którymi posługujemy się w realnych wycenach.
Masz projekt? Porozmawiajmy →