„Ile kosztuje sklep internetowy?” to pytanie bliźniaczo podobne do „ile kosztuje strona” - i tak samo źle postawione. Bo sklep to nie strona z dodanym koszykiem. To system, który musi przyjąć płatność, policzyć wysyłkę, wystawić fakturę, powiadomić magazyn i obsłużyć zwrot. Płacisz nie za to, co widać, tylko za to, co dzieje się po kliknięciu „kup”.
Ten wpis nie sprzeda Ci jednej stawki. Pokaże, z czego składa się cena, żebyś umiał ocenić, czy wycena, którą trzymasz w ręku, jest uczciwa - i czy nie płacisz za coś, czego nie potrzebujesz.
Sklep to system, nie strona
Największe nieporozumienie brzmi tak: „skoro strona firmowa kosztuje X, to sklep kosztuje trochę więcej”. Nieprawda. W sklepie sam wygląd to często najmniejsza część pracy. Prawdziwy koszt kryje się w procesach: co się dzieje, gdy klient płaci, gdy płatność się nie powiedzie, gdy trzeba wystawić fakturę, gdy produkt się kończy, gdy kupujący chce zwrot. To wszystko trzeba zaprojektować i zintegrować.
Widełki na polskim rynku w 2026
Traktuj poniższe kwoty jako obraz rynku, nie nasz cennik - konkretną wycenę zawsze poprzedza rozmowa o skali i asortymencie:
- Gotowa platforma abonamentowa - wystartujesz od kilku tysięcy złotych plus stała opłata miesięczna. Szybko, tanio, ale w granicach tego, co platforma umie.
- Sklep na popularnym silniku open source z indywidualnym wyglądem i podstawowymi integracjami - zwykle kilkanaście tysięcy złotych.
- Sklep szyty pod konkretny proces sprzedaży (nietypowe warianty, konfiguratory, integracje z magazynem czy księgowością) - najczęściej 15-80 tys. zł, zależnie od złożoności.
Co realnie podbija cenę
- Integracje - płatności, kurierzy, magazyn, księgowość, Allegro. To zwykle największa część budżetu.
- Typ produktów - proste produkty to co innego niż konfigurowalne (rozmiary, warianty, wycena liczona z pola przez klienta).
- Automatyzacja obsługi - im mniej ręcznej pracy po sprzedaży, tym więcej pracy na starcie, ale drastycznie niższe koszty później.
Koszty, o których łatwo zapomnieć
Do samego wdrożenia trzeba doliczyć zdjęcia i opisy produktów (przy dużym asortymencie to potrafi ważyć w budżecie tyle co kod), prowizje bramek płatności od każdej transakcji oraz utrzymanie: hosting, aktualizacje, drobne poprawki. Sklep, który nikt nie pielęgnuje, po roku zaczyna tracić i sprzedaż, i pozycje w Google.
Czerwone flagi w wycenie sklepu
Uważaj, gdy wykonawca nie pyta o Twój proces sprzedaży, a od razu podaje cenę. Gdy w ofercie nie ma ani słowa o płatnościach, wysyłkach i fakturach. I gdy nie wiadomo, kto po zakończeniu jest właścicielem kodu i danych. Najtańsza oferta bywa najdroższa - bo za rok i tak budujesz od nowa.
Chcesz oszacować koszt pod swój asortyment i model sprzedaży? Napisz do nas - pierwsza rozmowa jest bezpłatna i niezobowiązująca, a wyjdziesz z niej z konkretnym rzędem wielkości.