Rebranding potrafi tchnąć w firmę nowe życie - albo pochłonąć budżet i osłabić rozpoznawalność, którą budowałeś latami. Różnica nie leży w tym, jak bardzo znudziło Ci się logo. Leży w powodzie zmiany.
Bo marka to nie Twoja własność estetyczna, tylko skrót myślowy w głowie klienta. Kiedy go zmieniasz, zmieniasz coś, co należy poniekiedy bardziej do odbiorcy niż do Ciebie. Dlatego warto wiedzieć, kiedy naprawdę warto.
Kiedy rebranding ma sens
- Marka przestała pasować do oferty - robisz dziś co innego niż wtedy, gdy powstawała.
- Mylisz się z konkurencją - klienci nie odróżniają Cię od innych na rynku.
- Zmieniła się strategia lub grupa docelowa - mówisz teraz do zupełnie innych ludzi.
- Identyfikacja realnie się zestarzała - odstaje od standardów i psuje pierwsze wrażenie, zanim zdążysz cokolwiek powiedzieć.
Kiedy to wyrzucone pieniądze
Najczęstszy zły powód to znudzenie. Tobie logo spowszedniało, bo patrzysz na nie codziennie - ale klient widzi je rzadko i właśnie zaczyna je kojarzyć. Drugi zły powód to chęć wykazania się nowej osoby w zespole. Trzeci to „bo konkurencja zmieniła”. Żaden z nich nie jest argumentem biznesowym, a każdy potrafi kosztować Cię rozpoznawalność, za którą już raz zapłaciłeś.
Ewolucja czy rewolucja
Jeśli marka jest rozpoznawalna, a problem kosmetyczny, prawie zawsze mądrzej jest odświeżyć niż wywracać. Zachowujesz to, co ludzie już kojarzą - kształt, kolor, skojarzenie - i poprawiasz to, co faktycznie przeszkadza. Pełną rewolucję zostaw na moment realnej zmiany kierunku, na przykład wejścia na nowy rynek albo połączenia firm.
Policz pełny koszt, nie tylko projekt
Największy błąd budżetowy to policzenie ceny nowego logo i zapomnienie o wdrożeniu. Nowa identyfikacja musi trafić wszędzie: na stronę, szyldy, dokumenty, do social mediów, na opakowania i samochody. To wdrożenie bywa droższe niż sam projekt i to ono decyduje, czy rebranding wygląda spójnie, czy jak niedokończona przeprowadzka.
Zastanawiasz się, czy Twoja marka potrzebuje zmiany, czy tylko odświeżenia? Napisz - powiemy szczerze, co widzimy, nawet jeśli odpowiedź brzmi „na razie nic nie ruszaj”.