Zaproszenie na wydarzenie dealerskie ma dwa zadania naraz. Musi sprzedać premierę auta i odpowiedzieć na ciche pytanie gościa: co ja tam będę robić przez kilka godzin, zwłaszcza z dziećmi. Front załatwia pierwsze, odwrót drugie.
Punkt wyjścia
Škoda Korczyk pokazuje Epiq, zanim auto trafi do sprzedaży. Taki dzień w salonie żyje z frekwencji, a frekwencja bierze się z zaproszenia, które ktoś przeczyta do końca i odłoży na lodówkę, zamiast wrzucić do kosza razem z resztą poczty.
Zaproszenie na wydarzenie dealerskie ma więc dwa zadania naraz. Pierwsze jest oczywiste: sprzedać premierę. Drugie pada rzadziej głośno, ale decyduje o tym, czy ktoś przyjedzie w piątek z rodziną.
Co ja tam będę robić przez kilka godzin, zwłaszcza z dziećmi?
Front sprzedaje, odwrót uspokaja
Stąd wziął się podział. Front to jeden obraz, nazwa wydarzenia i trzy czasowniki: zobacz, poznaj, przetestuj. Pod nimi data i godziny, podane tak, żeby dało się je złapać wzrokiem z drugiego końca stołu. Nic więcej, bo front ma tylko zatrzymać.
Odwrót jest odpowiedzią na to ciche pytanie. Cztery strefy, każda z własną ikoną, nazwą i dwoma zdaniami konkretu:
- Epiq Test Drive - jazda nowym Epiq z instruktorami Škoda Auto Szkoła.
- Epiq Kids - pokazy sztuki balonowej i strefa z upominkami Play-Doh.
- Epiq Safety Zone - warsztaty pierwszej pomocy dla dzieci i dorosłych.
- Epiq Sweet Zone - poczęstunek od Cremino Bakery i lody „Bielska Krówka”.
Dwie z tych stref nie mają nic wspólnego z samochodem i to jest celowe. Na premierę auta przyjeżdża się z rodziną albo nie przyjeżdża wcale.
Decyzje projektowe
- Nazwa dnia zamiast opisu wydarzenia. „Epicki Piątek” można powtórzyć w rozmowie, w social mediach i na oznakowaniu w salonie. „Przedpremierowy pokaz nowego modelu” nie przeklei się nigdzie.
- Partnerzy wymienieni z nazwy. Škoda Auto Szkoła, Play-Doh, Cremino Bakery, lokalne lody. Konkretna nazwa jest sprawdzalna, więc działa jak dowód, a nie jak obietnica „atrakcji dla całej rodziny”.
- Jeden mocny obraz. Kluczowy wizual Epiq pochodzi z materiałów kampanijnych marki i dostał na froncie tyle miejsca, ile potrzebuje. Nasza robota to układ, typografia, ikony i przygotowanie do druku, a nie dokładanie trzeciej grafiki obok.
- Kolor prosto z identyfikacji. Zielone tło marki i akcenty w kolorach cukierkowego wizualu. Zaproszenie leży potem obok firmowych materiałów w salonie, więc musi z nimi grać.
- Termin potwierdzenia na końcu. Prośba o potwierdzenie do 21 września zamyka odwrót i daje salonowi liczby na cztery dni przed wydarzeniem: ile kawy, ile lodów, ilu instruktorów.
Co dostał klient
Zaproszenie w dwóch wersjach z jednego układu: wydrukowany nakład i wersja do wysyłki elektronicznej. Druk był po naszej stronie, a przy wydarzeniu z konkretną datą to jedna osoba mniej w łańcuchu i jeden termin mniej do pilnowania. Program dnia jest zbudowany blokami, więc zmiana jednej strefy albo godziny nie wymaga przestawiania całej strony. Przy kolejnym wydarzeniu zostaje ten sam szkielet i wymienia się treść.